Lubuskie Trójmiasto
Redaktor: Krzysztof Chmielnik   

Zieloną Górę od lat omijają inwestorzy i głównie z tego powodu cierpimy na wyraźny zastój gospodarczy i marazm intelektualny. Chyba nadszedł już czas na zdecydowane przeciwdziałania.

W "Rzeczpospolitej" [Ekonomia i Rynek - 13.14.12.2003 r.] wydrukowano odręczny szkic wysokiej rangi przedstawiciela koncernu KIA, przymierzającego się do inwestycji w Polsce. Koreańczyk narysował polskie osie rozwoju, aby wybrać najatrakcyjniejszą lokalizację dla własnej fabryki. Lubuską osią rozwoju jest droga nr 3 prowadząca od Świnoujścia, przez Szczecin, Gorzów, Zielona Górę, Lubin, aż do czeskiej granicy i dalej do Pragi [patrz PULS nr 47/48]. Trasy szybkiego ruchu wzdłuż tej drogi wciąż nie ma z powodu wspólnych zaniechań marszałka, wojewody i kolejnych ministrów. A przecież tylko wzdłuż tej trasy mógłby pączkować regionalny rozwój. Niestety, wicepremier Pol wciąż mówi tylko o planach, wedle których dopiero w 2007 roku droga nr 3 zostanie przekształcona w ekspresową. W kontekście bierności strategicznej władz wojewódzkich, pomysł połączenia Zielonej Góry, Nowej Soli i Sulechowa wydaje się czymś nie tylko racjonalnym, ale wręcz koniecznym. Cieszmy się, że przynajmniej samorządowi włodarze tych trzech miast zaczynają po menedżersku myśleć o przyszłości.

Czas dużych aglomeracji

Z badań sytuacji społeczno-gospodarczej powiatów i gmin wynika, że stale rośnie cywilizacyjny dystans pomiędzy dużymi aglomeracjami i małymi ośrodkami miejskimi. Dystans ten cechuje kilka istotnych kryteriów oceny. Rozważmy dwa z nich. Pierwszy - dochody budżetu na jednego mieszkańca i drugi - saldo migracji. Oba te wskaźniki są ze sobą powiązane w sposób oczywisty. Dosyć logicznym wydaje się przypuszczenie, że gminy i miasta o wyższych dochodach są bardziej atrakcyjne. Ta atrakcyjność przyciąga ludzi z zewnątrz i powstrzymuje mieszkańców przed emigracją. W efekcie rośnie statystyczny poziom wykształcenia mieszkańców, a wraz z nim rosną aspiracje.

W życiu społecznym przekłada się to na szereg potrzeb wyższych związanych z samorealizacją, a także z planowaniem zawodowej kariery i przyszłości dzieci. W tym kontekście najbardziej atrakcyjne są miasta oferujące edukację i rozrywkę na wysokim poziomie, bo szerokość i głębokość oferty kulturalnej i edukacyjnej przyciąga najlepszych fachowców. Ci zaś, z kolei, przyciągają inwestorów. Dlatego pomimo wyższych kosztów prowadzenia działalności gospodarczej w porównaniu do małych miast, tam właśnie następuje największy wzrost gospodarczy. Dzieje się tak w myśl zasady - bogaty się bogaci, a biedny biednieje.

Strefa cienia

Zielona Góra znajduje się w niekorzystnej pod tym względem sytuacji. Jest miastem zbyt małym, aby oferować dobrze wykształconym fachowcom i ich rodzinom dobre warunki rozwoju. Potwierdzeniem tego zjawiska jest rosnąca fala młodych ludzi emigrujących do dużych ośrodków akademickich, gdzie zdobywają dobre wykształcenie, aby po obronie dyplomu już nie powrócić do Zielonej Góry. Wedle statystyk, to kilkaset osób rocznie, na ogół młodych, dobrze wykształconych i "perspektywicznych" w sensie potencjału możliwości.

I jak tu się dziwić omijaniu Zielonej Góry przez poważnych inwestorów, tych tworzących miejsca pracy dla dobrze wykształconych fachowców, skoro tych ostatnich w naszym mieście jak na lekarstwo. Tylko wzmocnienie potencjału społecznego, edukacyjnego i kulturalnego może nas wyrwać z obecnego zastoju. Najprostszym sposobem jest ścisła współpraca Nowej Soli, Zielonej Góry i Sulechowa poprzez związek celowy gmin o nazwie Lubuskie Trójmiasto.

Na początek Sulechów

Sulechów wysoką pozycję w rankingu atrakcyjności miast zawdzięcza bliskiemu sąsiedztwu z Zieloną Górą i przyzwoitej drodze łączącej oba ośrodki. To głównie dzięki niej mogła powstać Wyższa Szkoła Zawodowa w Sulechowie. Dziś Uczelnia znacznie podnosi atrakcyjność inwestycyjną samego miasta. Władze Sulechowa potrafią przy tym wykorzystać wyniki rankingu, aby kusić inwestorów, a wabienie Lumelu terenami inwestycyjnymi to tylko jeden z najbardziej znanych przykładów. Bitwa autobusowa o pasażerów jeżdżących pomiędzy Sulechowem i Zieloną Górą dowodzi przy tym naszą tezę o dużym ruchu na tej trasie. Dojazd z Zielonej Góry do Sulechowa to kwestia kilkunastu minut, czyli mniej jak z Budziszyńskiej do dworca PKP. Symbioza obu miast wydaje się więc oczywista i naturalna, a zacieśnianie rozmaitych relacji nieuniknione.

Czarny punkt

Leżący pomiędzy Otyniem, a Niedoradzem czarny punkt nie tylko oznacza miejsce licznych wypadków drogowych, ale także w sposób symboliczny ujawnia istnienie bariery pomiędzy Nową Solą, a Zieloną Górą. Droga nr 3 pomiędzy tymi miastami jest mało drożna i grożąca komunikacyjnym zawałem. Jest jednak świetne połączenie kolejowe. Ale znów znamienna niezdolność Urzędu Marszałkowskiego i Urzędu Wojewódzkiego do myślenia strategicznego, uniemożliwia udrożnienie szlaku kolejowego pomiędzy ośrodkami odległymi o zaledwie dwadzieścia parę kilometrów.

Przecież wystarczy wprowadzić szynobus na trasę Nowa Sól - Zielona Góra i zwiększyć częstotliwość odjazdów. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby zbudować przystanek dla tego szynobusu na zapleczu uniwersyteckiego kampusu przy ul. Podgórnej i al. Wojska Polskiego. Uruchomienie szynobusu stworzy przy okazji szansę dla Nowej Soli w postaci otwarcia własnej wyższej uczelni. I czyż nie warto za naprawdę niewielkie pieniądze wykorzystać już istniejący szlak kolejowy?

Wreszcie Zielona Góra

Do grona zwolenników Lubuskiego Trójmiasta dołączyły także władze Zielonej Góry. Deklaracje w tej sprawie złożyła prezydent Ronowicz i wiceprezydent Lewicki. Bardzo mnie to cieszy, bo ich aprobata oznacza, że idea zrodzona na łamach Pulsu zyskała komplet graczy. Teraz przyszedł czas na powstanie związku celowego gmin leżących wzdłuż drogi nr 3 w formę Trójmiasta. Taki związek w ramach wspólnej strategii integracyjnej będzie miał wspaniałą perspektywę rozwoju choćby poprzez ułatwiony dostęp do unijnych funduszy. Z tego punktu widzenia najwygodniejszy byłby, oczywiście, Zintegrowany Program Operacyjny Rozwoju Regionalnego będący w gestii Urzędu Marszałkowskiego. Przecież znaczna jego część "zorientowana" jest na poprawę regionalnej infrastruktury komunikacyjnej. Jednak oprócz nośnych idei potrzebujemy również zdecydowanych i skoordynowanych działań. W pewnym sensie koncepcja Trójmiasta jest znakomitym uzupełnieniem głównego priorytetu strategii rozwoju lubuskiego jakim jest duopol Zielona Góra - Gorzów, bo swym powstaniem wzmocni południowy biegun lubuskiego duopolu.

Strategia jak refren

Zorganizowany w 2003 r. przez Centrum Biznesu i środowisko Pulsu cykl konferencji o nazwie: "Zaprojektujmy przyszłość" nie spowodował głębszej refleksji wśród zielonogórskich elit. Być może to nasza wina, bo nie potrafiliśmy swoich idei ubrać w kostium przekonywujących argumentów. Faktem jest jednak, że zielonogórskie elity wciąż nie rozumieją, jak wielkim zagrożeniem dla rozwoju miasta jest nadrabianie braku porządnej strategii przy pomocy akcyjnego "ręcznego sterowania".

Wybudowanie dwóch kolejnych hipermarketów w centrum miasta grozi komunikacyjną katastrofą i bankructwem kilkudziesięciu lokalnych przedsiębiorców. Nowe regulacje prawne zwiększają powiązanie dochodów lokalnych budżetów z podatkiem CIT. Efektem ubocznym tego związku będzie przemiana hipermarketów w gospodarczy garb, bo "hiperblaszaki" podatki płacą wszędzie tylko nie w Zielonej Górze. Oczywiście, można podnieść wysokość podatku od nieruchomości, ale taka podwyżka uderzy również w zielonogórskie przedsiębiorstwa.

Inwestycyjne boje o Lumel, to w pewnym sensie przejaw zniecierpliwienia przedsiębiorców brakiem dobrej współpracy z zielonogórską władzą. Budowa kanalizacji, nowego basenu i remonty kilku ulic to za mało, aby miasto mogło się rozwijać. Potrzebna jest strategia.

Potrzebne są rozmowy i wspólna praca. Potrzebna jest dyskusja o charakterze otwartej debaty. W budżecie miasta muszą się znaleźć pieniądze na zorganizowanie działań, które zaowocują wspólną strategią dla całego Trójmiasta. Zielona Góra w tym historycznym dziele ma do odegrania wiodącą rolę. Na czele integracyjnej inicjatywy powinna stanąć Prezydent Bożena Ronowicz wraz z Prezydentem Wadimem Tyszkiewiczem i Burmistrzem Ignacym Odważnym.

Krzysztof Chmielnik

{moscomment}