Czarna dziura
Redaktor: Krzysztof Chmielnik   

Według znawców rozwoju gospodarczego (Józef Misala "Polsko - Niemieckie powiązania gospodarcze w XX wieku" Wydawnictwo Fundacji im. Friedricha Eberta Warszawa 1992) motorem rozwoju gospodarczego są terytoria o kształcie trójkątów. Niemcy budują swój rozwój poprzez trójkąt z wierzchołkami w Hamburgu, Monachium i Dreźnie.

Poznań, Warszawa i Katowice. Wierzchołek katowicki rozszerza się o Kraków na wschodzie i Wrocław na zachodzie. Trójkąt polski leży w widłach przyszłych autostrad A2 i A4. Szczególnie interesująca może okazać się funkcja A2 łączącej Warszawę przez Poznań z Berlinem. Oznaczać może szanse rozwojowe terytoriów leżących wzdłuż tej trasy. Problem jednak w tym, że Poznań siłą rzeczy jest najsłabszym wierzchołkiem trójkąta polskiego, podobnie jak Berlin w niemieckim. Z tym, że potencjał Berlina będzie w najbliższych latach gwałtownie rósł, zaś Poznania nie, bo nie ma rozwojowego zaplecza w postaci ośrodków miejskich o dużym potencjale.

To przesądza o niemieckiej przewadze i ekspansji gospodarczej na Wschód. W tym układzie niezwykle istotną rolę spełni oś Szczecin - Gorzów -Zielona Góra - Legnica idąca dalej do Pragi i Wiednia. Dzięki tej osi Gorzów i Zielona Góra mogą skutecznie włączyć się w europejskie procesy rozwoju, szczególnie osi Poznań - Berlin. Równie interesująco przedstawia się trójkąt Berlin - Katowice - Szczecin. Zielona Góra i Gorzów znajdują się w centrum tego trójkąta. Ciekawe jest i to, że region Żary - Żagań - Szprotawa przylegając do osi Berlin - Wrocław korzystać będą także z połączenia Zielona Góra - Drezno. Wszystkie te linie tworzą ciekawy układ, w którym Gorzów może nabrać peryferyjnego znaczenia. Tutaj wkraczamy w Strategię Rozwoju Województwa Lubuskiego (SRWL).

Strategiczny wyrok

Mimo, że SRWL uwzględnia opisane powyżej zewnętrzne uwarunkowania, to jednak lekceważy wynikające z nich zagrożenia. Przecenia wyimaginowane szanse i nieistniejące zalety. SRWL na stronie 15 przepowiada dwie możliwości rozwoju. Pierwsza, nazwana "droga wysoka", przewiduje rozwój poprzez wysoki potencjał technologiczny i innowacyjny, który zagwarantuje wysoką konkurencyjność. Druga możliwość to "droga niska", czyli rozwój poprzez niskie koszty pracy.

W tej kwestii nie ma dyskusji. Lata marginalizacji gospodarczej regionu na skutek realizacji koncepcji "zachodniej rubieży obronnej" Paktu Warszawskiego skazują nas na "drogę niską". Ale musi być spełniony warunek niskich kosztów produkcji, co w świetle działań kolejnych rządów, nie wydaje się możliwe. Jeżeli dodamy do tego niską jakość i wydajność pracy firm lubuskich, to wówczas otrzymamy scenariusz klęski gospodarczej regionu. SRWL nie bierze jednak pod uwagę tych nieuchronnych procesów pozostając w stanie radosnego optymizmu i przekonania, że województwo "uzyskało szansę szybkiej integracji z przestrzenią europejską" (str. 16).

Tymczasem bez szybkich przeciwdziałań, region nasz po integracji stanie w obliczu katastrofy gospodarczej. Już dziś zagrożone są wszystkie dziedziny produkcji wytwarzające dla lokalnego rynku. Władze zdają się nie rozumieć, że szanse region już miał i dobrze je wykorzystał. Szanse te wynikały z bliskości granicy przepuszczalnej dla eksportu indywidualnego, a nieprzepuszczalnej dla importu towarowego. Ci, co dorobili się na przygranicznym handlu, dziś są niedouczonymi biznesmenami. Jeśli nie splajtowali to splajtują w najbliższym czasie.

Grzech wszystkoizmu

SRWL nie grzeszy trzeźwą wizją przyszłości. Zawiera naiwne oczekiwania szczęścia wynikającego z samego faktu istnienia UE i strategii pochwalonej przez warszawskich urzędników. Strategia powinna przewidywać oczywistą katastrofę i przedsiębrać konieczne środki zaradcze. Błąd podstawowy wynika z przeświadczenia, że Berlin jest szansą rozwojową regionu. Kolejnymi błędami są: brak twórczego wykorzystania bliskości Wrocławia i Poznania w kontekście trójkątów lub osi rozwojowych regionu, nadmiar strategicznych celów oraz pomieszanie priorytetów.

Autorzy SRWL za główny priorytet uznali spójność administracyjną, gospodarczą i społeczną. Następnie podniesienie poziomu wykształcenia i zwiększenie potencjału innowacyjnego regionu. Dopiero na trzecim miejscu postawili rozwój przedsiębiorczości. Do oczywistych błędów należy także przecenienie naszych zasobów. W rzeczywistości posiadamy największe w kraju zalesienie, niską gęstość zaludnienia, prawie największą ilość ugorów, jedne z największych bezrobocie, nisko kwalifikowaną siłę roboczą, bardzo niski poziom rozwoju technologii i prawie żaden potencjał innowacyjny. A przy okazji chyba najgorsze w kraju szkolnictwo wyższe.

Pierwsza zasada myślenia strategicznego głosi - ustalmy co jest najważniejsze i zrezygnujmy z detali. Zgodnie z tą zasadą powinniśmy postawić na rozwój przedsiębiorczości, bo jest jedyną lubuską szansą. Niestety, tutaj także należymy do krajowych outsiderów. Władze województwa w tej mierze nie zrobiły praktycznie nic, uczestnicząc jedynie w pozorowaniu działań promocyjnych i licznych zaniechaniach.

Przedsmak katastrofy

Pomysł duopolu, czyli oparcia rozwoju regionu o linię Zielona Góra - Gorzów ma strategiczny sens pod warunkiem szybkiego usprawnienia połączeń między obu miastami. Niestety, budowa dróg finansowana jest centralnie, a centralni urzędnicy stwierdzili, że szosa A3 jest słabo obciążona i dlatego została skreślona z planu inwestycji. A właśnie Gorzowowi powinno zależeć na udrożnieniu tej trasy, aby nie stracić znaczenia dla rozwoju regionu.

Linia kolejowa Wrocław - Szczecin znajduje się w stanie uniemożliwiającym przejazd pociągów międzynarodowych. Nie przebiega przez Gorzów więc może dlatego nie jest najważniejsza. Pociągi relacji Poznań - Berlin w zasadzie omijają region zatrzymując się jedynie w Zbąszynku i Rzepinie. Linia kolejowa Berlin - Kaliningrad istniej jedynie w snach mieszkańców Gorzowa. Funkcjonuje za to trasa A2 zresztą w skandalicznym stanie technicznym. Za dwa lata stanie się nieprzejezdna.

Bezrobocie, niski przychód na głowę mieszkańca i inne parametry gospodarczospołeczne lokują nasz region wśród najsłabszych województw w Polsce. Kiedyś podstawą bytu Nadodrza było wojsko i PRG -y. Dziś ich nie ma i przyszło bezrobocie.

Świebodzin

Decydującą rolę w rozwoju regionu powinien pełnić Świebodzin. Ma kapitalne położenie drogowe i kolejowe. Spina układ międzynarodowy z duopolem Gorzów - Zielona Góra. Działa jak ważny węzeł w konstrukcji. Nie uda się integracja Gorzowa z Zieloną Górą bez Świebodzina. A bez niej nie jest możliwy rozwój całego regionu. W Świebodzinie jak w soczewce skupiają się błędy popełniane przez władze województwa i samorządy. Tu obnażają się błędy strategii. Nadzieję na rozwój Polski podtrzymują jeszcze kreatywne działania niektórych samorządów. Władze samorządowe Świebodzina nie przejawiają jednak potrzebnej do tego determinacji. Nie poszły drogą Kobierzyc, czy Tarnowa Podgórnego i pozostały bierne wobec szans wynikających ze skrzyżowania tras A2 i A3. Zbytnio zaufały SRWL. A w niej Świebodzin istnieje jedynie na mapkach.

W strategii brak rozważań na temat wykorzystania Świebodzina jako miejsca przechwytywania strumienia towarowo-technologicznego pomiędzy Berlinem, a Poznaniem. Tak jakby, mówiąc o "efekcie tunelowym" (str. 17), strategia chciała go zrealizować na przykładzie Świebodzina. Los Świebodzina pokazuje, że bierność strategiczna władz wojewódzkich i lokalnych powoduje utratę szans rozwojowych, a tym samym przybliża katastrofę gospodarczą miasta.

Pokazuje także, jak demokracja oddana w ręce nie rozumiejących zbyt wiele wyborców, dających się manipulować populistycznymi hasłami, prowadzi lokalne społeczności do klęski. Niski poziom myślenia obywatelskiego wyborców deformuje samorządową władzę i sprowadza ją do działań pozornych. Dalsza bierność pogłębia zapóźnienie Świebodzina, a tym samym wciąga region w świebodzińską czarną dziurę. Zielona Góra jako lepiej położona względem głównej osi rozwoju lepiej zniesie skutki otwarcia granicy. Niestety. Gorzów ma znacznie gorsze perspektywy.

Czy katastrofa jest nieunikniona?

Mimo, że prawdopodobnie nasz region zostanie gospodarczo wessany i zmarginalizowany przez Brandenburgię, nie wolno nam pogłębiać dotychczasowych błędów. Musimy podjąć wszelkie możliwe próby dla wsparcia całego środowiska biznesowego, aby mogło skutecznie przygotować się do pełnego otwarcia granicy. W tym celu należy dokonać powtórnej analizy szans rozwojowych, ustalić priorytety i dostępnymi środkami wesprzeć najlepsze firmy, a na słabych postawić krzyżyk.

Do priorytetowych dziedzin gospodarki powinniśmy zaliczyć usługi informatyczne (softwarowe i hardewarowe), przetwórstwo mięsa. Czas już poważniej myśleć o turystyce i rekreacji weeckendowej. Wbrew potocznej opinii najtrudniej będzie wesprzeć turystykę, bo ta wymaga kolosalnych nakładów, a i tak będzie silnie uzależniona od wielu lokalnych czynników kulturowych. Najprościej rozwijać usługi i przemysł informatyczny, bo nie wymagają większych inwestycji. W sprawie rozwoju przetwórstwa mięsa wystarczy posłuchać Pana Klaudiusza Balcerzaka i wszelkimi środkami wspierać jego pomysły.

Przede wszystkim jednak powinniśmy odwrócić relacje władza - przedsiębiorcy. Środowisko pracodawców musi się integrować i skutecznie zmuszać władzę do racjonalnych, strategicznych działań.

Krzysztof Chmielnik

{moscomment}