Plan zamierzeń
Redaktor: Piotr Maksymczak   

Stowarzyszenie Dialog –Współpraca –Rozwój zamierza:

  1. kontynuować pracę portalu www.lubuskietrojmiasto.pl,
  2. zorganizować medialną debatę na temat współpracy gmin LT z Brandenburgią i gminami przygranicznymi,
  3. monitorować prace samorządów na rzecz Stowarzyszenia „Lubuskie Trójmiasto”,
  4. przygotować zwarte wydawnictwo z raportami i analizami jakie powstały w ostatnich latach na temat LT i rozwoju regionalnego,
  5. przygotować i przeprowadzić kolejną edycję Rankingu Gmin,
  6. kontynuować wydawanie non profitowego miesięcznika PULS, poświęconego rozwojowi Lubuskiego Trójmiasta i woj. lubuskiego.

Ignacy Odważny, burmistrz Sulechowa:

Miasta leżące blisko siebie są w istocie dzielnicami tej samej aglomeracji. Naszą integrację, dzięki dobrej komunikacji, przyspieszy proces specjalizacji i podziału funkcji miejskich. Ten nieuchronny proces najwyraźniej widać na przykładzie usług medycznych i sulechowskiego szpitala. Mamy najlepszą porodówkę na terenie Lubuskiego Trójmiasta, to właśnie do Sulechowa przyjeżdżają mamy praktycznie z całego byłego województwa zielonogórskiego. Duże uznanie zdobyła także sulechowska chirurgia onkologiczna. Nowa Sól specjalizuje się zaś w kardiologii.

Co prawda część kardiologicznych kadr medycznych dojeżdża do Nowej Soli z Zielonej Góry, ale większość lekarzy to nowosolanie, i to oni artykułują rosnące oczekiwania dotyczące wyższego poziomu usług społecznych, edukacyjnych i oferty kulturalnej. Tę ofertę znajdują w Zielonej Górze. Jednocześnie trwa współczesna odmiana wędrówki ludów w postaci „emigracji” bogatszych zielonogórzan do wiosek położonych na terenie gminy Sulechów, po prostu wolą mieszkać w wiejskich domach, żyć w otoczeniu zieleni i do centrum Zielonej Góry dojeżdżać w kilkanaście minut. Taką ofertę cywilizacyjną już teraz oferuje Lubuskie Trójmiasto.

Niektóre miejscowości gminy Sulechów, o wybitnych walorach krajobrazowych, już zostały odkryte przez mieszczuchów z Zielonej Góry. Takie wsie jak Górzykowo, Nowy Świat, Cigacice, Brzezie, Kije już doświadczają budowlanego boomu. W ostatnich miesiącach wydaliśmy 200 pozwoleń na budowę domków jednorodzinnych i budynków wielorodzinnych. Inwestujemy w sieć kanalizacyjną i gazową, poprawiamy jakość dróg. Dosłownie na naszych oczach zmienia się wszystko. Ten dynamizm napawa mnie wielkim optymizmem. Jest co robić i to mnie cieszy.

Zielona Góra to znakomite miejsce do robienia interesów, do konsumowania produktów wysokiej kultury itp. My zaś staramy się stworzyć możliwość wypoczynku, a nawet zamieszkania, zwłaszcza dla bogatych zielonogórzan. Dbamy o nich, bo wraz z nimi pojawią się wysokie wpływy podatkowe do naszej gminnej kasy. O racjonalności naszej strategii świadczą fakty: kilkadziesiąt działek w naszej gminie już wykupili zielonogórscy przedsiębiorcy. Takie Górzykowo za kilka lat stanie się bardzo ekskluzywną miejscowością z eleganckimi posiadłościami. Już mieszkają tu ludzie bardzo znani, nie tylko w Zielonej Górze.

Jak wiadomo, budżety samorządów w mniejszym lub większym stopniu korzystają z odpisów podatków PIT i CIT. W przypadku naszej gminy to kwota rzędu 9 milionów złotych rocznie, tymczasem wielkość naszych wydatków na inwestycje (nie licząc remontów) oscyluje w okolicach 11 milionów. Porównanie tych dwóch liczb powinno mówić samo za siebie. Na razie statystyczny mieszkaniec gminy Sulechów daje rocznie gminnemu budżetowi ok. 350 złotych. To sporo, choć w Zielonej Górze wpływ ten wynosi ponad 800 złotych.


Janusz Kubicki, prezydent Zielonej Góry:

Inicjatywa powołania Lubuskiego Trójmiasta, istniejąca dotychczas w sferze idei, wchodzi powoli w fazę realizacji. Zawiązanie i zarejestrowanie Stowarzyszenia Gmin „Lubuskie Trójmiasto” jest pierwszym krokiem stawianym na gruncie wcielania tej koncepcji w życie. Wszyscy dostrzegamy potencjalne korzyści płynące z powstania takiego tworu, jednak do pełnego zakończenia tego procesu droga długa.

Z bardziej lub mniej formalnego połączenia lub współpracy trzech miast wynika wiele problemów, które należy rozwiązać. Podstawowym problemem jest kwestia kosztów związanych z wprowadzaniem „połączenia” w życie. Jakiekolwiek wspólne prace lub inwestycje wymagają nakładów finansowych wszystkich stron. Nasuwa się pytanie, w oparciu o jaki klucz dzielone będą koszty połączenia i jak będą dzielone korzyści.

W pewnym sensie idea wyprzedziła rzeczywistą potrzebę mieszkańców, tak więc nakład sił i środków niezbędnych do realizacji „połączenia” może przekraczać korzyści z niego płynące. Podstawą do tworzenia Trójmiasta powinno być moim zdaniem naturalne „parcie” mieszkańców do takiego połączenia lub konkretne korzyści dla miast. Tworzenie sztucznie jakiejkolwiek formy połączenia wykraczającego poza sferę promocji, choćby inwestowanie w szybkie koleje podmiejskie, nie przyniesie pożądanych efektów, jeżeli mieszkańcy nie będą mieli powodu, by z niego korzystać.

Powodów do ewentualnych kontaktów może być wiele: praca w strefach inwestycyjnych, „turystyka sklepowa”, czy też poszukiwanie rozrywki w mającym powstać w Zielonej Górze kompleksie sportowym lub galerii handlowej, jednak powody te muszą zaistnieć, być realne. Tak długo jak zielonogórzanie nie będą identyfikowali się z Trójmiastem, a przynajmniej nie będą dostrzegali korzyści z niego płynących, każda inwestycja ze środków miejskich we wspólną infrastrukturę, a nie miejską, może spotkać się z ich oporem.

Wszelkie działania powinny być poprzedzone rzeczywistą potrzebą, a nie szumem medialnym. Sceptycznie podchodzę do koncepcji sztucznego tworzenia harmonogramu działań trzech miast, bez uwzględnienia interesów gminy Zielona Góra. Każde z miast funkcjonuje w oparciu o niezależne budżety i z tego, co mi jest wiadome, żadne nie ma zabezpieczonych na ten rok środków na jakiekolwiek poważniejsze działania, że nie wspomnę o inwestycjach w infrastrukturę Trójmiasta.      

Połączenie powinno przebiegać w oparciu o wolę mieszkańców, korzyści gospodarcze lub z uwagi na powody geograficzne w formie bezpośredniego przylegania miast do siebie. Na razie brak tych powodów, a bez nich każda dyskusja na temat celów działania czy sposobu ich finansowania będzie bezprzedmiotowa. W tej chwili nie widzę możliwości, by w imię Trójmiasta Nowa Sól partycypowała w kosztach zielonogórskiej hali widowiskowo-sportowej czy basenu i odwrotnie Zielona Góra w kosztach nowosolskiego portu rzecznego.

Trójmiasto ma możliwość funkcjonowanie na polu promocji i sądzę, że jest to dobry początek pozwalający w miarę bezboleśnie wypracować system przepływu informacji, zasady współpracy i współfinansowania działań.

Na obecnym poziomie istnienia Trójmiasto jest tworem medialnym. Jest to pozytywny sygnał, bo mówienie o nim tworzy dobry klimat do rozmów o jego przyszłości, buduje świadomość mieszkańców. Przestrzegam jedynie przed instrumentalnym traktowaniem idei Trójmiasta, jako narzędzia do autoprezentacji i autopromocji osób podpisujących się pod jej realizacją.

Mam nadzieję, że nasza droga do Trójmiasta będzie krótsza niż droga, jaką przeszła Europa od Wspólnoty Węgla i Stali do Wspólnej Europy, w której wszyscy żyjemy.


Wadim Tyszkiewicz, prezydent Nowej Soli:

W tym, co napisał prezydent Kubicki, jest wiele racji, ale z niektórymi jego tezami trudno mi się zgodzić. Nie wiem, skąd wziął podejrzenie o łączenie kogokolwiek z czymkolwiek. Przecież w idei Lubuskiego Trójmiasta chodzi jedynie o wspólne działania. O żadnym łączeniu miast nigdy nie było mowy. Chyba że mówimy o łączeniu potencjałów, w celu podniesienia naszej wspólnej konkurencyjności w stosunku do innych ośrodków, takich jak Poznań, Szczecin czy Wrocław.

To jasne, że dzisiaj jest jeszcze zbyt wcześnie, żeby realizować wspólne inwestycje, finansowane przez wszystkie strony, ale też nie znaczy to, że do tego nie należy dążyć. O tym, że można działać wspólnie, świadczy realizacja zadania budowy trzech portów: w Nowej Soli, Sulechowie-Cigacicach oraz w Bytomiu Odrzańskim. Można? Można! W tym przypadku nikt nic nie traci, a wszyscy zyskują. Ile? Razem ok. 7 mln zł. Gdybyśmy poszli osobno, myślę, że nikomu by się nie udało.

Przecież nie chodzi o to, aby w jednym z miast wybudować coś za pieniądze pozostałych. To absurd. Chodzi o coś zupełnie innego.

Jeśli wcielanie w życie idei Trójmiasta miałoby się ograniczyć jedynie do jego promocji, to już lepiej od dzisiaj dać sobie z tym spokój. Bo żeby coś promować, musimy wiedzieć – co. A z tym jest już gorzej.

Naszym zadaniem, jako włodarzy trzech miast, jest wspólne działanie na rzecz naszych mieszkańców. Np. gdybyśmy wspólnie doprowadzili do uruchomienia szybkiej kolei pomiędzy naszymi miastami, to efekt byłby namacalny i wyraźnie odczuwalny dla nas wszystkich. Ale żeby pokazały się właśnie takie konkretne efekty, to w końcu trzeba przestać dyskutować, tylko wreszcie wziąć się do roboty.

Nie rozumiem, dlaczego nasze kontakty miałyby się ograniczyć do np. „turystyki sklepowej”, a nie do współdziałania, np. dotyczącego monitorowania naszego rynku pracy, kreowania wspólnej polityki edukacyjnej pod potrzeby tego rynku, wymiany kulturalnej, przyciągania inwestycji zamiast bezczynnego przyglądania się, jak uciekają one do innych miast czy państw. To są właśnie powody realne, dla których warto współpracować.

To zrozumiałe, że każde działanie musi być podyktowane korzyściami dla mieszkańców naszych trzech miast, ale nie zawsze będą to korzyści bezpośrednie. Nie wszystko polega na zimnej kalkulacji zysków i strat. Czasami trzeba troszkę szerzej spojrzeć poza własne podwórko, bo to się po prostu może opłacać.

Wydawało mi się, że nie zważając na szum medialny, już dawno wszyscy zrozumieliśmy potrzebę współdziałania dla dobra naszych mieszkańców. Szkoda, że Pan Prezydent Kubicki takich powodów nie dostrzega.

Nie rozumiem też, dlaczego harmonogram działań trzech miast miałby być sztuczny, jeśli nie weźmie w nim udziału gmina wiejska Zielona Góra. To samo mógłbym powiedzieć o gminie wiejskiej Nowa Sól, gminie Otyń czy innych naszych sąsiadach. Idea trzech miast wynika z tego, że mamy pełnić rolę liderów na swoim terenie, oczywiście współpracując z sąsiadami.

To prawda, o nakładach finansowych nie ma co dyskutować, skoro do dziś nie potrafiliśmy się zorganizować. Ale czasami wiele rzeczy można zdziałać, niekoniecznie wydając duże środki. Wielokrotnie podkreślałem, że najważniejsza jest świadomość potrzeby współpracy. Bez niej nigdy nie przejdziemy od słów do czynów.

Brak zapisów w budżetach jeszcze o niczym nie przesądza. Uczestniczenie w projekcie i jego wspieranie nie zawsze polega na wykładaniu pieniędzy. Weźmy choćby tworzenie naszego regionalnego produktu turystycznego, opartego na potencjale naszych miast wraz z okolicami. Weźmy Odrę, która, choć nie przecina Zielonej Góry na pół, to jednak leży zaledwie kilka kilometrów od jej przedmieść.  Albo statek, który podniesie atrakcyjność pośrednio i Zielonej Góry. A może darmowy internet bezprzewodowy? Czy nie warto już dzisiaj przygotować wspólne wnioski, które będzie można realizować w kolejnych latach?

Nie zgadzam się z tym, że Trójmiasto jest tylko tworem medialnym. A jeśli już, to jest to wynikiem właśnie naszej indolencji.

Ze słów prezydenta Kubickiego wynika, że LT to sztucznie dmuchana idea, służąca jako narzędzie do autopromocji osób się pod nią podpisujących. Ja się pod nią podpisywałem i nadal podpisuję, choć autopromocja mi nie jest do niczego potrzebna. Według mojej teorii najlepszą metodą promocji są czyny, a nie słowa.

Dziś zamiast tworzyć odrębne strefy inwestycji gospodarczych, miasta tworzące LT powinny zbudować jedną, wspólną, dużą strefę, bo tylko taka  zdoła zrealizować cele i potrzeby rozwojowe wszystkich miast i gmin naszego subregionu. Na własną rękę ani Zielona Góra, ani Sulechów, ani Nowa Sól nie zdołają uruchomić takiej strefy.     


dr Marian Kopij, Polskie Towarzystwo Ekonomiczne:

Wbrew pozorom Lubuskie Trójmiasto istnieje od dawna. Na linii geograficznej o długości ok. 40 km  ukształtowały się trzy miasta: Sulechów, Zielona Góra, Nowa Sól. Funkcje każdego z nich kształtowały się z uwzględnieniem bliskiego sąsiedztwa pozostałych. Każde miasto posiada bowiem funkcje endogeniczne (wewnętrzne) i egzogeniczne (zewnętrzne).

W miarę rozwoju potencjału demograficznego i gospodarczego związki te rozszerzają, umacniają i stymulują powstawanie sieci nowych powiązań. Istotnym elementem rozwoju są także miejscowości pozostające w naturalnej strefie wpływów każdego z miast tworzących LT. Mechanizm ten dowodzi przestrzennego charakteru rozwoju.

Wynika z tego prosty wniosek – spójność trzech miast tworzących LT rośnie w miarę zmniejszania odległości między nimi. Dziś już nie tylko Chynów czy Jędrzychów są częścią Zielonej Góry, ale również Racula, Drzonków, Kisielin i Krępa. Podobne zjawisko występuje w przypadku Sulechawa z pobliskimi Krężołami, Kruszyną, z Cigacicami włącznie. W orbitę oddziaływania Nowej Soli już dawno trafiło Żabno, a Modrzyca z Otyniem są właściwie naturalną częścią miasta.

Stąd kolejny wniosek - przestrzeń Lubuskiego Trójmiasta to nie tylko Sulechów-Zielona Góra-Nowa Sól, ale również przyległe miejscowości (gminy): od Nowego Miasteczka przez Niedoradz, Zabór, Drzonków, Świdnicę do Czerwieńska.

Obszar ten można wyodrębnić przestrzennie jako subregion z ośrodkiem centralnym – Zieloną Górą. Tak definiowany obszar (region) i ukształtowane powiązania stanowić powinny podstawę dla dalszego rozwoju Trójmiasta. Utrwalanie i rozszerzanie sieci powiązań, a zwłaszcza rozwój miastotwórczych funkcji Trójmiasta (i każdego miasta z osobna) powinno być postrzegane jako rozwój przestrzeni zintegrowanej. Dla określenia strategii rozwoju Trójmiasta koniecznym staje się sformułowanie misji i wizji rozwoju dla całego wyżej zdefiniowanego obszaru.

Podstawowym spoiwem LT jest infrastruktura transportowa oraz szeroko rozumiana łączność, bo to przede wszystkim one wywierają największy wpływ na proces asymilacji i integracji poszczególnych miast, a przy okazji przyległych gmin.

Kolejnym przejawem wspólnoty interesów będzie powstanie wspólnej strefy rozwoju gospodarczego. Wszystkie trzy miasta i cały rejon ich cywilizacyjnego oddziaływania powinny lokować swoje funkcje rozwojowe na terenie wspólnej strefy gospodarczej. Dla poprawy warunków życia i wzrostu ilości miejsc pracy nie ma żadnego znaczenia, gdzie wybudowano siedzibę firmy: w Nowej Soli, w Sulechowie czy w Zielonej Górze. Odległość 20 km pomiędzy miejscem zamieszkania a miejscem pracy nie jest żadną odległością.

Dziś, zamiast tworzyć odrębne strefy inwestycji gospodarczych, miasta tworzące LT powinny zbudować jedną wspólną dużą strefę, bo tylko taka zdoła zrealizować cele i zaspokoi potrzeby rozwojowe wszystkich miast i gmin naszego subregionu. Na własną rękę ani Zielona Góra, ani Sulechów, ani Nowa Sól nie zdołają uruchomić takiej strefy.

W założeniach strategii rozwoju LT należy przyjąć, że ogólna liczba ludności nie ulegnie w kolejnych latach istotnej zmianie. Można za to przyjąć, że liczba ludności będzie się stale zmniejszać, a migracja lokalna doprowadzi do większego odpływu ludności z miast LT na tereny przyległych gmin. Zjawisko lokalnej migracji jest kolejnym argumentem na rzecz potraktowania całego subregionu jako wspólnego obszaru. Zresztą, Lubuskie Trójmiasto już wytycza zamknięty obszar dla takiej migracji, zakreślony liniami pociągniętymi od miejsca zamieszkania do miejsca pracy, edukacji, korzystania z dóbr kultury a także infrastruktury technicznej.

Na koniec postawmy najważniejsze pytanie - w jaki sposób zapewnić rozwój? Według mnie, koniecznie trzeba opracować (lub skorygować już istniejące) strategie rozwoju miast i gmin z obszaru naszego subregionu, z uwzględnieniem wszystkich elementów rozwoju (funkcji) nie tylko każdego miasta z osobna, ale całego Lubuskiego Trójmiasta, pojmowanego jako spójny obszar oddziaływania cywilizacyjnego.