Lubuskie Trójmiasto: być albo nie być Drukuj Email
Redaktor: Piotr Maksymczak   

Stowarzyszenie DWR, Polskie Towarzystwo Ekonomiczne, miesięcznik Puls, Radio Zachód, Radio Zielona Góra, Gazeta Lubuska oraz Telewizja Przewodowa Zielona Góra zorganizowali 19 sierpnia 2005 r. debatę poświęconą przyszłości Lubuskiego Trójmiasta. W dyskusji udział wzięli: Bożena Ronowicz, Adam Antoń, Stanisław Iwan, Krzysztof Romankiewicz, Andrzej Dębowski, Jan Krawiec, Józef Grzelak, Stanisław Domaszewicz. Debatę prowadzili: Piotr Maksymczak i Konrad Stanglewicz.

Uczestnicy debaty

Piotr Maksymczak (miesięcznik Puls) – Znowu odżywają pogłoski o likwidacji województwa lubuskiego. Jeśli sprawdzą się te czarne przypuszczenia, to Zielona Góra, Sulechów oraz Nowa Sól znajdą się na dalekiej rubieży Dolnego Śląska. Na perspektywę likwidacji województwa lubuskiego powinniśmy odpowiedzieć inicjatywami umożliwiającymi obronę ekonomicznego interesu naszego mikroregionu. Wobec tak postawionej tezy chcemy poszukać odpowiedzi na trzy podstawowe pytania: po pierwsze - jakimi możliwościami wzrostu dysponujemy wewnątrz Lubuskiego Trójmiasta, po drugie - w jakich obszarach powinniśmy ściśle współpracować ze sobą oraz - co powinniśmy zrobić, aby przejść od fazy debatowania do fazy czynów.

Adam Antoń (prezes zarządu spółki LUMEL) – Konieczna jest przede wszystkim wspólna promocja: począwszy od promocji Uniwersytetu Zielonogórskiego, a na promocji terenów inwestycyjnych kończąc.

Bożena Ronowicz (prezydent Zielonej Góry) – Lubuskie Trójmiasto zajmuje obszar porównywalny do powierzchni powiatów niemieckich, które liczą po 200 tys. mieszkańców. To potężna siła administracyjna i ekonomiczna. Mój przedmówca wspomniał o Uniwersytecie Zielonogórskim – współpraca na rzecz jego rozwoju zaowocuje wzrostem dobrze wykwalifikowanych kadr dla administracji i dla gospodarki. Kolejny naturalny obszar współpracy to usługi zdrowotne. Zielona Góra z racji posiadania dobrze wyposażonego szpitala, z racji posiadania bardzo dobrze przygotowanej kadry - może świadczyć usługi medyczne nie tylko mieszkańcom LT, ale całemu regionowi lubuskiemu, a nawet niemieckim powiatom przygranicznym.

Dr Stanisław Iwan (wiceprzewodniczący Organizacji Pracodawców Ziemi Lubuskiej) – Zielona Góra odgrywa rolę naturalnego centrum administracyjnego, naukowo-dydaktycznego i kulturalnego. Spójrzmy teraz na Nową Sól – miasto ma bogate tradycje przemysłowe, atrakcyjne tereny pod inwestycje przemysłowe oraz dużą podaż rąk do pracy. Sulechów ma najlepszą strukturę drogową i kolejową. Blisko ma też do lotniska w Babimoście. Atutem Sulechowa jest pobliski Kalsk z Ośrodkiem Doradztwa Rolniczego, który tworzy naturalną strefę doradztwa gospodarczego dla firm przetwórstwa spożywczego. Teraz powinniśmy dokonać bilansu atutów i słabości, aby racjonalnie zdefiniować wspólne priorytety rozwoju. Unijne programy finansowe są tak skonstruowane, że im gminy osiągną wyższy poziom współpracy, tym mają większą szansę na pozyskanie pieniędzy.

Krzysztof Romankiewicz (starosta zielonogórski) – Do współpracy trzeba koniecznie zaprosić samorządy powiatowe. Ich absencja poważnie zuboży ideę Lubuskiego Trójmiasta. Nie zapominajmy także o gminach leżących między trzema najważniejszymi miastami naszego mikroregionu. One muszą mieć możliwość aktywnego uczestnictwa w tym integracyjnym procesie.

Dr Andrzej Dębowski (pełnomocnik marszałka ds. środków unijnych, prezes zielonogórskiego oddziału PTE) – W województwie lubuskim nie mamy ani jednej metropolii zdolnej do samodzielnej kreacji rozwoju gospodarczego. Jedyną szansą na powstanie skutecznego układu metropolitarnego jest stworzenie Lubuskiego Trójmiasta. Najpierw musimy jednak opracować wspólną wizję rozwoju. Potem poprzez wspólny namysł musimy opracować listę podstawowych celów. W moim przekonaniu miasta tworzące LT powinny rozpocząć instytucjonalną współpracę od pisania wspólnych projektów unijnych.

Od lewej: dr Andrzej Dębowski, dr Jan Krawiec, Józef Grzelak, Stanisław Domaszewicz

Dr Jan Krawiec (prezes zarządu Lubuskiej Izby Budownictwa) – Nasze firmy budowlane są zdolne sprostać nawet najtrudniejszym zamierzeniom inwestycyjnym. Nie zapominajmy też o Odrze, której potencjału turystycznego wciąż nie potrafimy wykorzystać. I ostatnia sprawa – wszystkie opracowania naukowe podają, że region zamieszkały przez co najmniej 250 tys. mieszkańców automatycznie trafia w sferę zainteresowania dużych inwestorów. Występowanie pod wspólną marką tylko ułatwi nasze promocyjne zabiegi.

Józef Grzelak (ekspert PTE) – Przez ostatnie lata właściwie nic nie zrobiliśmy, aby wykorzystać istniejące możliwości rozwoju. Dopiero idea Lubuskiego Trójmiasta wprowadziła trochę życia i trochę świeżego powietrza. Warto wykorzystać tę szansę.

Stanisław Domaszewicz (przewodniczący zielonogórskiej Rady Miasta) – W tej chwili mamy do czynienia ze zjawiskiem waśni wewnątrzpartyjnych, międzypartyjnych, a nawet kłótni pomiędzy poszczególnymi szczeblami samorządu. Przykładem niech będzie niemożność porozumienia się między zielonogórską gminą miejską a zielonogórską gminą wiejską. Można wymieniać wiele przyczyn, które spowodowały brak wspólnego działania. Wiem jedno - realizacja idei Lubuskiego Trójmiasta wykreuje wspaniały czynnik wzrostu, choćby poprzez wspólne sięganie po unijne fundusze.

Konrad Stanglewicz (Radio Zachód) – Jakie obszary współpracy pozwolą nam zaspokoić dotąd niezaspokojone aspiracje, łącznie z potrzebą lepszego życia?

Adam Antoń – Przede wszystkim musimy przygotować perspektywiczny program rozwoju dla naszego Trójmiasta. Druga sprawa to brak kadr. Szczególnie dotkliwa jest zapaść w szkolnictwie zawodowym i przede wszystkim tu dostrzegam obszar współpracy i porozumienia dla miast LT. Wiem, że Nowa Sól zabiega o uruchomienie zamiejscowego Studium Akademii Górniczo-Hutniczej w zakresie odlewnictwa, czyli specjalności mającej w naszym mikroregionie duże tradycje i perspektywy rozwoju. Warto wesprzeć powstanie tego studium, bo z umiejętności jego absolwentów korzystać będą wszyscy.

Bożena Ronowicz – Zielona Góra ma najniższe bezrobocie w Lubuskiem. Zielona Góra może wspomóc miasta LT przy zwalczaniu długotrwałego bezrobocia. Drugi element współpracy dostrzegam w budowie infrastruktury komunikacyjnej. To może być np. intensyfikacja połączeń pomiędzy Zieloną Górą i Nową Solą, ale także wspólne zabiegi o budowę trasy S3. Trzeci obszar współpracy dostrzegam w staraniach o uruchomienie takich kierunków akademickiego kształcenia, które dostarczać będą fachowców naszej gospodarce, turystyce, leśnictwu i rolnictwu. Temu służyć powinno wspólne fundowanie stypendiów przez prezydentów Zielonej Góry, Nowej Soli i burmistrza Sulechowa.

Dr Stanisław Iwan – My nie mamy zorganizowanego lobby, nie mamy jednoznacznych priorytetów, które byłyby powszechnie akceptowane. Chodzi mi o porozumienie ponad politycznymi podziałami, które pozwoli politykom wszystkich opcji działać zgodnie z wytyczonymi celami i lobbować w Warszawie na rzecz najważniejszych rozwiązań i projektów. Być może powinniśmy powołać coś na kształt towarzystwa, mamy przecież wybitnych Lubuszan od lat mieszkających w Warszawie.

Krzysztof Romankiewicz – Wciąż słyszę, że mamy olbrzymie możliwości rozwoju. Pewnie dlatego, że z powodu wieloletnich zaniechań wciąż jest dużo do zrobienia. Prosty przykład: aby z Zielonej Góry dotrzeć pociągiem do Sulechowa, trzeba ekspresem jechać aż 40 minut. To niewyobrażalne, by o komunikacji wewnątrz Lubuskiego Trójmiasta mówić w takim kontekście. Jeśli porównamy się z jakąś aglomeracją na Śląsku, to wypadniemy wręcz żenująco.

Konrad Staglewicz – O tym, że jest źle, to wszyscy wiemy. Proponowałbym spojrzeć pozytywnie.

Krzysztof Romankiewicz – Pozytywnie będziemy patrzeć, jak już wszystko będzie funkcjonować. Teraz musimy pamiętać, że zagrożeniem dla LT jest również rozwój Żar i Żagania. My tutaj sobie spokojnie rozmawiamy, a za chwilę dowiemy się, że Żagań i Żary dogadały się i będzie to aglomeracja ponad 100 tys. mieszkańców z bardzo dobrym dostępem do autostrady Berlin-Wrocław, z szybkim dostępem do Niemiec. Nam pod nosem rośnie groźna konkurencja.

Dr Jan Krawiec – Ciągle tylko słyszę: konieczne jest porozumienie na poziomie administracyjnym. Nie mogę zrozumieć, dlaczego do tej pory nie doszło do takiego porozumienia. Dlaczego np. pan Starosta Romankiewicz nie powie - co konkretnie zrobiono, żeby się porozumieć?

Od prawej: Krzysztof Romankiewicz, dr Stanisław Iwan, Bożena Ronowicz, Adam Antoń, Konrad Stanglewicz, Piotr Maksymczak, Stanisław Domaszewicz,Józef Grzelak, dr Jan Krawiec

Konrad Stanglewicz – W urzędach sprawa musi dojrzeć.

Dr Jan Krawiec – Swego czasu zapowiedziano, że powstanie związek celowy gmin lub stowarzyszenie gmin o nazwie „Lubuskie Trójmiasto”. I nic, cisza. Dziś nikt się nie chce odnieść do tamtych obietnic. A ja chciałbym poznać powody braku wspólnej strefy inwestycji gospodarczych na terenie nowosolskiej filii Kostrzyńsko-Słubickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. Przecież można było połączyć budżety trzech miast LT i uzbroić nie 50 czy 100 hektarów, ale 500, a nawet 1000 przy dobrze zlokalizowanej, przelotowej drodze. Tymczasem zamiast wspólnej strefy mamy trzy: osobne i rozdrobnione, a przez to mniej atrakcyjne.

Kolejny przykład to służba zdrowia. Przecież szpital w Sulechowie cieszy się uznaniem w jednej dziedzinie, nowosolski w innej, a zielonogórski jeszcze w innej. Dlaczego nie pójść w takim kierunku: założyć Trójmiasto i niech szpitale się specjalizują, niech będą najlepsze w swojej dziedzinie. To są konkretne rzeczy, które można uzgadniać poza gminną administracją.

Józef Grzelak – Lubuskie Trójmiasto musi mieć własną politykę wewnętrzną i zewnętrzną. Przedmiotem politycznych zabiegów o zasadniczym dla nas znaczeniu jest przebieg drogi S3. To jest kościec, na którym chcemy oprzeć przyszłość całego Trójmiasta. I tu sprawa jest do wygrania. Myślę, że dzięki zdecydowanym działaniom, w tym i Gazety Lubuskiej, jest szansa na powrót do pierwotnie planowanego przebiegu tej drogi.

Nie bałbym się Żar i Żagania, wręcz odwrotnie: ich potencjał wzmacnia potencjał gospodarczy LT. Żary i Żagań mają swoją specyfikę, która w żaden sposób nam nie zagrażają. Natomiast my mamy naukę, kulturę i usługi o wyższym charakterze. To właśnie tą ofertą cywilizacyjną wiążemy ze sobą Żary i Żagań. Przestrzegam również przed pochopną kreacją Zielonej Góry na „miasto wiodące” i sprowadzaniem pozostałych miast LT do roli sypialni. Zielonej Górze nic się nie stanie, jeśli Nowa Sól osiągnie liczbę 100 tys. mieszkańców, a ma ku temu odpowiednie warunki.

Piotr Maksymczak – Rozumiem, że przestrzega Pan przed imperializmem zielonogórskim.

Stanisław Domaszewicz – Sulechów i Nowa Sól nigdy nie będą dla Zielonej Góry tym, czym Ursynów dla Warszawy. Obszar naszego wspólnego działania powinien przede wszystkim dotyczyć polityki społecznej. Myślę tu o oświacie i pomocy społecznej. Mamy możliwości, aby szkolnictwo zawodowe oprzeć o centra kształcenia praktycznego. Takie centrum funkcjonuje w Nowej Soli dla zawodów mechanicznych. W Zielonej Górze warto uruchomić takie wspólne centrum dla zawodów budowlanych w oparciu o możliwości Centrum Kształcenia Praktycznego, które działa w ramach CKU. Zielona Góra mogłaby również świadczyć usługi w zakresie doskonalenia nauczycieli.

Piotr Maksymczak – Jak przejść od fazy słów do fazy czynów?

Bożena Ronowicz – Możliwości są dwie: albo powołamy związek celowy gmin, albo stowarzyszenie pod nazwą „Lubuskie Trójmiasto”. Pierwsze rozwiązanie oznacza wyższe koszty i dłuższą mitręgę legislacyjną. Druga możliwość jest prostsza, bo nie wymaga obowiązkowego pośrednictwa centralnych urzędów. Jako prezydent Zielonej Góry deklaruję, że przygotuję projekt statutu takiego stowarzyszenia oraz podejmę działania, które doprowadzą do opracowania wstępnej strategii LT.

Wspólna sesja radnych miast tworzących Lubuskie Trójmiasto powinna skutecznie rozpropagować ideę Lubuskiego Trójmiasta. Jestem gotowa do organizacyjnego wsparcia takiej sesji i myślę, że przewodniczący zielonogórskiej Rady Miasta, pan Stanisław Domaszewicz, również wesprze organizację wspólnej sesji.

Ryszard Polus (dyrektor Biura Planowania Przestrzennego w lubuskim Urzędzie Marszałkowskim) – Taka instytucja jak Lubuskie Trójmiasto powinna wreszcie zdecydować się na utworzenie projektowej pracowni urbanistycznej - wspólnie finansowanej. To byłby zalążek, źródło pierwotnych pomysłów, koncepcji, promocji itd.

Krzysztof Romankiewicz – Chciałbym podać przykład pieniędzy, jakie są do zdobycia przez przyszłe Stowarzyszenie Gmin „Lubuskie Trójmiasto”. Są specjalne programy finansujące rozwój społeczeństwa informacyjnego. Aż się prosi, aby te fundusze trafiły na informatyzację do naszego Trójmiasta.

Dr Andrzej Dębowski – Na razie Zieloną Górę połączono specjalnym kablem z Nową Solą. Kolejny krok powinien polegać na przyłączeniu do tego systemu również Sulechowa. Aż się prosi o inicjatywę w rodzaju własnej platformy cyfrowej dla 300 tys. mieszkańców LT. Przecież zielonogórska spółka ADB jest światowym liderem w tej dziedzinie. Brakuje tylko instrumentu prawnego, aby sięgnąć po pieniądze z kontraktów wojewódzkich. I na koniec – powinniśmy naprawdę szybko uruchomić szkołę z maturą międzynarodową. Od dawna spotykam się z pytaniem inwestorów – a czy będę u was mógł kształcić swoje dzieci i czy będą mogły dalej studiować. Jeśli tego nie zrobimy, to inwestorzy będą szli do Szczecina, Poznania i Wrocławia, bo tam są szkoły z międzynarodową maturą.

Stanisław Domaszewicz – Myślę, że w sprawie Stowarzyszenia Gmin „Lubuskie Trójmiasto” nie musimy wywarzać otwartych drzwi, bo mamy przykład euroregionów o takim właśnie statusie. I co one mają? Demokratycznie wybrane władze, jakieś nie bardzo rozbudowane biuro z siedzibą i pracownikami i pieniądze. Czyli środki, które musimy wspólnie, solidarnie uchwalić - jako trzy podmioty samorządowe.

Wybór i opracowanie: Piotr Maksymczak
Wypowiedzi nieautoryzowane
{moscomment}
 
Debaty o przyszłoœci
Debaty o przyszłoœci