Lubuskie Trójmiasto: piaskownica Pana Boga Drukuj Email
Redaktor: Piotr Maksymczak   

Stowarzyszenie Dialog-Współpraca-Rozwój, Polskie Towarzystwo Ekonomiczne, miesięcznik Puls, Radio Zachód, Radio Zielona Góra, Gazeta Lubuska, Telewizja Przewodowa Zielona Góra oraz tygodnik Krąg zorganizowali 4 października br. kolejną debatę poświęconą przyszłości Lubuskiego Trójmiasta. W dyskusji udział wzięli: Robert Paluch, Tadeusz Gabryelczyk, Krzysztof Gonet, Jacek Zych, Wadim Tyszkiewicz, Zbigniew Paruszewski, Józef Suszyński, Tomasz Andrzejewski. Debatę poprowadzili: Wojciech Olszewski i Konrad Stanglewicz.

Od lewej: Robert Paluch, Tadeusz Gabryelczyk, Krzysztof Gonet,Jacek Zych, Zbigniew Paruszewski, Józef Suszyński, dr Tomasz Andrzejewski

Dr Tomasz Andrzejewski (regionalista, muzeum w Nowej Soli) – Tradycje związków miast w naszym regionie sięgają daleko w przeszłość. Już w XIV w. ówczesny Głogów, Zielona Góra oraz kilka mniejszych miejscowości zawiązało związek mający chronić komunikacyjne szlaki. Związek funkcjonował kilkadziesiąt lat i stał się wzorcem dla innych miast. Kilkadziesiąt lat później podobny związek zawiązało sześć miast z Górnych Łużyc ze Zgorzelcem na czele. Związek przetrwał aż pięćset lat. Kolejny przykład to związek Zielonej Góry, Sulechowa, Krosna Odrzańskiego, Nowej Soli i Głogowa powstały w połowie XIX wieku. Głównym celem związku było lobbowanie na rzecz budowy linii komunikacyjnej łączącej Wrocław z Berlinem. Trzydzieści lat później mieszkańcy tych samych miast zabiegali u króla pruskiego o budowę linii kolejowej łączącej Szczecin z Wrocławiem.

Wadim Tyszkiewicz (prezydent Nowej Soli) – Jeśli spojrzeć na mapę środkowej Europy, zobaczymy trójkąt kreślony przez trzy dynamicznie rozwijające się miasta: Berlin, Poznań i Wrocław. Wewnątrz tego trójkąta znajdujemy się my. Jeśli się nie zjednoczymy, jeśli nie nauczymy się wspólnie bronić swoich interesów, to te trzy wielkie aglomeracje wyssą z nas wszystkie żywotne soki.

Konrad Stanglewicz (Radio Zachód) – Czy można skwitować to jednym zdaniem, że celem Lubuskiego Trójmiasta jest budowa silnego organizmu gospodarczego?

Wadim Tyszkiewicz – Naszym największym potencjałem jest liczba mieszkańców. Jeśli obok mamy potężny Berlin, silny Wrocław i silny Poznań, to samotna Nowa Sól w konfrontacji z takimi olbrzymami musi przegrać. Ale jeśli do gry gospodarczej przystąpi Lubuskie Trójmiasto z potencjałem ok. 220 tys. mieszkańców, to już inaczej będą z nami rozmawiali potencjalni inwestorzy.

Jacek Zych (przewodniczący Rady Miasta Nowa Sól) – Szybka kolej miejska najszybciej zjednoczy Lubuskie Trójmiasto. Współczesne szynobusy są o 60% tańsze od autobusów i klasycznych składów kolejowych. Szynobus osiąga minimalny poziom rentowności już przy 14 pasażerach, pociąg przy 300. Jeśli taka szybka kolej „weszłaby” w dzielnice Nowej Soli: Pleszówka, Trzydziestolecie, Stare Żabno, natychmiast zacznie pełnić rolę najważniejszego środka transportu. Wspólna szybka kolej miejska otworzy dostęp do wspólnej oferty kulturalnej, naukowej, sportowej, ekonomicznej i wspólnego rynku pracy. Studentom dojazd do naszych uczelni zająłby tylko 20 minut.

Wojciech Olszewski (tygodnik Krąg) – Jakie znaczenie dla biznesu może mieć Lubuskie Trójmiasto?

Zbigniew Paruszewski (prezes nowosolskiej spółki Gedia) – Inwestorzy przyjdą do Lubuskiego Trójmiasta tylko wtedy, gdy znajdą u nas atrakcyjniejsze warunki, niż gdzie indziej. Czy takie warunki mamy? Wciąż daleko nam nawet do przeciętnej. Szansę poprawy upatruję we wspólnym myśleniu o edukacji. Jest jeden obszar, o który warto zadbać – o kształtowanie otwartych osobowości, o takie edukowanie młodzieży, aby nasz rynek pracy oferował pracowników nastawionych na współpracę i nie bojących się wyzwań.

Drugi obszar współpracy to warunki gospodarowania. Dobrze byłoby w ramach Trójmiasta grać razem, zamiast uprawiać niepotrzebną walkę podstolikową. Mam tu na myśli sprawy podatkowe, lokalizację stref gospodarczych i brak urzędniczej spolegliwości wobec ludzi gospodarki. Patrząc przez pryzmat własnych doświadczeń, mogę powiedzieć, że z współpracą na linii urzędnicy-przedsiębiorcy było i wciąż jest źle. W promieniu 70 km bez trudu mogę wskazać miejsca, gdzie zdecydowanie łatwiej uprawia się inwestycje.

Konrad Stanglewicz – Ma Pan na myśli dolnośląski Lubin?

Zbigniew Paruszewski – Zdecydowanie lepiej jest w Świebodzinie i w Żarach. Tam obowiązuje urzędnicza postawa poszukiwania najkrótszej ścieżki do rozwiązania różnych problemów, a nie utrącania inwestycji. Gdybyśmy potrafili zastosować wobec inwestorów wspólną politykę w tym zakresie, to na pewno region Lubuskiego Trójmiasta byłby zdecydowanie bardziej atrakcyjny. Pamiętam, jak powstawała strefa ekonomiczna w Tychach, jakie miała na początku kłopoty. A dziś jest zabudowana prawie w całości. Jej sukces można powtórzyć i w naszym regionie, jeśli poważnie zaczniemy myśleć o wspólnej strefie aktywności gospodarczej. To jest nasza szansa, ale na razie postawa zbyt wielu naszych urzędników samorządowych polega na tym, by się spełnić, przekreślając możliwość rozwoju, by udowodnić przedsiębiorcom, że się nie da.

Tadeusz Gabryelczyk (starosta nowosolski) – Będzie dobrze, jeśli poprzez Stowarzyszenie „Lubuskie Trójmiasto” zdołamy sięgnąć po dodatkowe unijne środki. To najważniejszy cel. Natomiast nie bardzo wierzę, aby Stowarzyszenie zdołało zabezpieczyć mieszkańcom Nowej Soli podstawowe potrzeby w postaci mieszkań i pracy.

Do 2019 roku w szkołach ponadgimnazjalnych będzie coraz mniej uczniów. Bardziej zamożni nowosolanie kierują swoje dzieci do szkół w Zielonej Górze. Pewnie sądzą, że będzie im łatwiej dostać się na Uniwersytet. Dziś największe bezrobocie jest wśród osób z najniższym wykształceniem. Przed chwilą była mowa o stosunku nowosolskich urzędników do inwestorów. Oni są bardzo spolegliwi. Największe kłopoty są wtedy, gdy dokumentacja jest robiona ekspresowo, gdy są niedoróbki. Znacznie rozszerzyłem teraz w starostwie listę osób, które mogą wydawać pozwolenia na budowę, aby skrócić okres oczekiwania.

Co jeszcze można zaoferować inwestorowi? Za kilka dni będziemy mieli inaugurację nowosolskiej filii Akademii Górniczo-Hutniczej. Otwieramy pierwszy semestr odlewnictwa. Niestety, nie udało się nam zainteresować władz Zielonej Góry, aby część uniwersyteckich wydziałów politechnicznych była otwarta w Nowej Soli.

Myślę, że trudno nam będzie prowadzić w obrębie Lubuskiego Trójmiasta wspólną politykę komunalną. Poza spalarniami, które powinny obejmować około 200 tys. osób. Ale gospodarka komunalna w poszczególnych miastach będzie realizowana oddzielnie.

Krzysztof Gonet (były prezydent Nowej Soli) – Jedyną osią łączącą Sulechów, Zieloną Górę i Nową Sól jest droga S3. Przede wszystkim wokół niej powinna być skumulowana nasza współpraca. Zielona Góra niestety nie leży nad Odrą. W 1997 r. mieliśmy przykład, jak ówczesne władze wojewódzkie mało przejmowały się Nową Solą, bo Zielonej Góry problem powodzi nie dotyczył...

Konrad Stanglewicz – ...dotyczył, bo było bardzo zagrożone ujęcie wody...

Krzysztof Gonet – ...bardzo chętnie zatopilibyśmy połowę woj. wielkopolskiego, żeby tylko nie skazić wód pitnych dla Zielonej Góry. Ale to już historia. Powróćmy do współczesności. Szybka kolej jest oczywiście bardzo potrzebna pomiędzy Zieloną Górą i Nową Solą, z Sulechowem jest już trochę gorzej. Lubuska Kolej Regionalna była darem rządu duńskiego dla Polski i gdyby nie monopol PKP, to pewnie funkcjonowałaby do dziś.

Przypominam sobie spotkanie, podczas którego rozmawiano w zielonogórskim Urzędzie Wojewódzkim na temat strategii. Wtedy każdy mówca twierdził, że będzie rozwijał turystykę. Tymczasem to marszałek i wojewoda powinni kreować politykę w regionie i to do nich należy stwierdzenie, czy w Nowej Soli będzie się rozwijał przemysł, a np. w Łagowie turystyka. Oczywiście, stwierdzenia prezydenta Tyszkiewicza, który mówi, że w Nowej Soli niepotrzebny jest basen, bo basen będziemy mieli za moment w Zielonej Górze za 68 mln zł, jest jak najbardziej na miejscu. Jako podsumowanie powiem, że nasze trzy miasta mają razem zbyt mały potencjał, aby decydować o tym, co się w województwie będzie działo. Nam potrzebne jest przede wszystkim wsparcie wojewódzkiej administracji. Jeśli tego wsparcia nie będzie, jeśli marszałek województwa i wojewoda nie będą widzieli potrzeby umocnienia Lubuskiego Trójmiasta, to władze naszych trzech miast sobie nie poradzą.

Robert Paluch (wiceprzewodniczący nowosolskiej Komisji Gospodarki) – Chciałbym się odnieść do idei Lubuskiego Trójmiasta. Nasze trzy miasta są na siebie skazane. Żary i Żagań nie zostaną z nami w żaden sposób powiązane. Podobnie jest z naszą drugą stolicą województwa – Gorzowem Wlkp. Obie stolice idą oddzielnymi drogami. Widać przy tym wyraźnie, że Zielona Góra nie dotrzymuje kroku Gorzowowi. W związku z tym wydaje się rzeczą konieczną, aby w ramach swojego potencjału trzy miasta LT zaczęły ze sobą ściśle współpracować. Uważam, że działania Nowej Soli na rzecz otwarcia filii Akademii Górniczo-Hutniczej są nietrafione. Nowa Sól nigdy nie będzie miastem akademickim. Poziom nauki w nowosolskiej filii AGH będzie, moim zdaniem, wątły.

Nowa Sól powinna być miastem przemysłowym w oparciu o tradycje historyczne i powstanie strefy przemysłowej. Zielona Góra powinna wzmacniać swój potencjał naukowy. Sulechów też wyrasta na miasto z potencjałem naukowym. Musimy sobie odpowiedzieć na podstawowe pytanie - czy jesteśmy w stanie wyrzec się niektórych rzeczy: czy Nowa Sól nie będzie konkurowała z Zieloną Górą na polu naukowym, czy Zielona Góra będzie potrafiła zrezygnować z własnej strefy ekonomicznej na rzecz popierania specjalnej strefy ekonomicznej w Nowej Soli.

Powinniśmy zapytać mieszkańców Lubuskiego Trójmiasta - czy godzicie się na to, żeby Zielona Góra była silnym ośrodkiem akademickim, a Nowa Sól silnym ośrodkiem przemysłowym. Powinniśmy przedstawić mieszkańcom bilans zysków i strat wynikających z takiego podziału ról w ramach Lubuskiego Trójmiasta.

Wojciech Olszewski – Co powinniśmy zrobić, aby idea Lubuskiego Trójmiasta przestała być własnością tylko ekspertów i polityków?

Józef Suszyński (Fundacja Rozwoju Demokracji Lokalnej) – Idea Lubuskiego Trójmiasta od co najmniej dwóch lat funkcjonuje w mediach. Coraz częściej organizowane są duże przedsięwzięcia, np. obecność Nowej Soli i Sulechowa podczas Winobrania w Zielonej Górze. W ostatnim numerze Pulsu czytałem analizę red. Czesława Markiewicza - o kondycji kultury w Nowej Soli. Coraz częściej pojawia się myślenie wspólnotowe, bez podziałów administracyjnych. Dobrym zwiastunem na przyszłość jest zaakceptowanie przez władze naszych trzech miast najnowszej inicjatywy obywatelskiej w sprawie powołania Stowarzyszenia Gmin „Lubuskie Trójmiasto”. Przecież chodzi również o to, aby uczestnictwo w demokracji nie sprowadzało się jedynie do aktu głosowania.

Wojciech Olszewski – Czy nowosolanin będzie kiedyś chciał powiedzieć: „jestem obywatelem Lubuskiego Trójmiasta”?

Józef Suszyński – Patriotyzm lokalny jest ważny, ale najbardziej chodzi o to, aby nie było animozji typu: „Zielona Góra jest większa i chce nas wykiwać”. Dziś jest tak w nowosolskich gminach sąsiadujących z Zieloną Górą. Te gminy boją się, że mocniejszy będzie miał więcej korzyści. Jeśli pozbędziemy się takiego myślenia, a widać, że władze Lubuskiego Trójmiasta nie boją się współpracy, to zrobimy duży krok do przodu. Nie będzie jednak łatwo, bo wszędzie dominuje polityka, w złym tego słowa znaczeniu, która jest najpoważniejszą barierą w rozwoju Lubuskiego Trójmiasta.

Wadim Tyszkiewicz – Czy występuje konflikt interesów w obrębie Lubuskiego Trójmiasta? Oczywiście, że występuje i zawsze będzie występował, ale nam chodzi o to, aby korzyści związane z realizacją tej idei biły zagrożenia na głowę. Podam prosty przykład – w niedzielę wyjeżdżam na targi inwestycyjne do Monachium. My, jako Nowa Sól, namawialiśmy Zieloną Górę do wspólnego wyjazdu, ale władze Winnego Grodu wybrały targi turystyczne. My tam nie pojedziemy, bo turystom Nowa Sól nie ma jeszcze zbyt wiele do zaoferowania. Za dwa, trzy lata, kiedy powstanie port, to może tak, ale dziś wybieramy imprezy inwestycyjne. Jest więc sprzeczność interesów, a przynajmniej odmienność spojrzeń i taka zawsze się będzie pojawiała.

Co to jest partnerstwo? U mnie w gabinecie wiszą na ścianie oprawione w ramki porozumienia zawarte z miastami partnerskimi. Mamy w Europie różne miasta partnerskie, ale najbliższe są nam Zielona Góra i Sulechów, bo partnerstwo to przede wszystkim wspólnota interesów. W interesie Nowej Soli leży, żeby Zielona Góra była silna i będziemy robić wszystko, aby tak było. I odwrotnie – w interesie Zielonej Góry jest, by Nowa Sól była silna. Dlatego będziemy jednoczyć działania, by osiągnąć ten wspólny cel. Na koniec o strefie ekonomicznej. Zielona Góra ma swoją strefę, Nowa Sól ma swoją i powinniśmy robić wszystko, aby fabryki lądowały albo tu, albo tu, albo w Sulechowie.

Dr Tomasz Andrzejewski – Nasza debata pokazała, że w przeszłości zawiązanie związków partnerskich między miastami było zdecydowanie prostsze, bo prawdziwe kontrowersje budził tylko wybór kata, który miał być wykonawcą wyroku na złoczyńcy złapanym na granicy między jednym, a drugim miastem. Dzisiejsza rzeczywistość polityczno-gospodarcza jest o wiele bardziej złożona. Przez tysiąc lat nasz region leżał na peryferiach właściwie wszystkich organizmów państwowych, do których należał. Zawsze na peryferiach.

Konrad Stanglewicz – To taka piaskownica Pana Boga.

Dr Tomasz Andrzejewski – Zawsze byliśmy na peryferiach, czy to państwa Piastów, czy to Królestwa Czech, Prus, Cesarstwa Austrii, czy Rzeszy Niemieckiej, a nawet w okresie PRL. Wejście Polski do Unii Europejskiej dało nam niepowtarzalną szansę na wyrwanie się z tego zaklętego kręgu. Ale pechowe przypadki drogi S3 pokazują, że władze centralne wciąż widzą nas na decyzyjnym marginesie. Kiedy udowadnia się nam, że najkrótsza droga ze Szczecina do Wrocławia biegnie przez Poznań, to widać wyraźnie, jak duży mamy problem. Powstanie Stowarzyszenia Gmin „Lubuskie Trójmiasto” może wpłynąć na zmianę takiego typu myślenia. Może wyzwolić energię społeczną i wolę przetrwania. Zwyciężymy, jeśli uwierzymy, że sami możemy kształtować swój los.

Wybór i opracowanie: Piotr Maksymczak
Wypowiedzi nieautoryzowane
{moscomment}
 
Debaty o przyszłoœci
Debaty o przyszłoœci