KNOW-HOW Drukuj Email
Redaktor: Piotr Maksymczak   

DIAGNOZA

Przybywa pogłosek o likwidacji województwa lubuskiego. Ponoć po wyborach nowy rząd podejmie próbę zmian na administracyjnej mapie Polski. Tak naprawdę przetrwanie Lubuskiego zależy jednak nie od kaprysów polityków, ale od miejsc w statystykach gospodarczych. Ostatnie siedem lat to długie pasmo naszych porażek. Chcąc przetrwać, musimy wreszcie czymś pozytywnie zaskoczyć.

Rzeczywistą szansę rozwoju mają miasta liczące minimum 200 tys. mieszkańców. Ośrodki miejskie dopiero po przekroczeniu tego progu mogą pomarzyć o samodzielnym przygotowaniu pełnej palety usług administracyjnych, medycznych, biznesowych i oświatowych. Zielona Góra z małą liczbą mieszkańców nie ma większych szans na taką samodzielność. Raczej wcześniej niż później będzie musiała pożegnać się z wojewódzkim statusem ze wszystkimi tego konsekwencjami.

Redukcja statusu Zielonej Góry do miasta o charakterze powiatowym uruchomi reakcję łańcuchową. Znaczenie Sulechowa i Nowej Soli automatycznie spadnie. Zasada domina przyniesie niemal powszechną obniżkę jakości publicznych usług, a przy okazji doprowadzi do wyludnienia regionu. Koniec już znamy: politycy z ulgą zdemontują województwo lubuskie. Dla nich problem się skończy. Dla nas dopiero zacznie. 

Marginalizacji Zielonej Góry sprzyja rozwój motoryzacji. Rosnąca liczba prywatnych samochodów zwiększa dostępność usług oferowanych przez sąsiednie województwa. Mieszkańcy Żar i Żagania zamiast w Zielonej Górze mogą kupić różne usługi w Poznaniu lub we Wrocławiu. Tak się już dzieje w przypadku usług akademickich, których cena prawie niczym się nie różni od cen oferowanych przez wrocławskie uczelnie. Za to pomiędzy jakością studiów tu i tam przepaść jest ogromna. Podobnie jest z usługami prawnymi. Lubuskie firmy coraz częściej angażują adwokatów z Poznania, a nawet z Leszna i Legnicy.

Znaczenie Wrocławia i Poznania stale rośnie, Zielonej Góry tylko maleje. Jeszcze trochę i dotrzemy do krawędzi otchłani, z której nigdy nie wyjdziemy o własnych siłach. Świadczy o tym nieudana próba oparcia rozwoju Lubuskiego na duopolu: Gorzów-Zielona Góra. Dziś widać wyraźnie, że dla Gorzowa o wiele ważniejsza jest współpraca z Berlinem i Poznaniem, a nie z Zieloną Górą. Na całe szczęście wciąż możemy wzmocnić własną pozycję poprzez instytucję Trójmiasta.

LUBUSKIE TRÓJMIASTO

Kiedy przed wielu laty mianowano Zieloną Górę administracyjną stolicą województwa, sąsiednie miasta: Sulechów i Nowa Sól stały się ośrodkami ściśle uzależnionymi od rozwoju Winnego Grodu. Wymiana gospodarczo-demograficzna pomiędzy tymi trzema miastami trwała przez blisko 50 lat. Dziś jedyną rozsądną rzeczą, jaką możemy w tej sprawie zrobić, to wspomóc naturalne procesy cywilizacyjne przekształcając Sulechów i Nową Sól w „przedmieścia” Zielonej Góry. W ten sposób powstałoby nowe centrum rozwoju regionalnego, dla którego likwidacja województwa lubuskiego nie miałaby większego znaczenia.

Zarysy takiego ośrodka już widać gołym okiem. Pracownicy naukowi Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Sulechowie to głównie pracownicy Uniwersytetu Zielonogórskiego. Zjawisko przepływu kadr występuje również pomiędzy Zieloną Górą i Nową Solą. Tu mieszkają, tam pracują. Po doprowadzeniu drogi szybkiego ruchu do specjalnej strefy ekonomicznej jeszcze więcej zielonogórskich fachowców trafi do Nowej Soli. Przynajmniej z kadrowego punktu widzenia specjalna strefa ekonomiczna będzie miała pełne prawo do miana „zielonogórskiej”.

Z punktu widzenia interesów całości, nie ma żadnego znaczenia, gdzie zostanie zlokalizowana nowa firma. Choć podatek gruntowy i dochodowy trafią do kasy tylko jednej gminy, to jednak pracownicy zarobione pieniądze i tak wydadzą w obrębie Trójmiasta. Gospodarczą korzyść odniosą więc wszyscy.

Wniosek stąd jeden - gminy Lubuskiego Trójmiasta, miast rywalizować, powinny prowadzić wspólną politykę gospodarczą. Współpraca pomiędzy naszymi gminami powinna jak najszybciej przejść od fazy pustych deklaracji do fazy współdziałania w celu opracowania wspólnego planu zagospodarowania przestrzennego, wspólnej strategii rozwoju i realizacji wspólnych inwestycji strukturalnych.

STRATEGIA dla LT

Udało się, przekonaliśmy włodarzy trzech miast do konieczności powołania Stowarzyszenia Gmin „Lubuskie Trójmiasto”. Z powodu jego braku wciąż traciliśmy dostęp do znacznych środków europejskich. Instytucjonalizację związku Sulechowa, Nowej Soli i Zielonej Góry można przyrównać do wędki, za pomocą której będziemy mogli wspólnie złowić inwestycyjną grubą rybę.


Do najpilniejszych przedsięwzięć zaliczamy przede wszystkim uzgodnienie wspólnych kierunków działania, każde z miast powinno wyspecjalizować się w czym innym. Dla przykładu, Zielona Góra powinna pielęgnować własną pozycję, jako ośrodek kultury i nauki, poprzez fundowanie mieszkań cennym naukowcom oraz stworzenie systemu stypendialnego dla doktorantów, aby najzdolniejszych absolwentów zatrzymać przy Uniwersytecie. Do tego warto do lożyć premiowanie innowacyjnych projektów z obszaru hi-tech oraz motywowanie Uniwersytetu do głębszej współpracy z zagranicznymi ośrodkami akademickimi. 

Oczywiście, Zielona Góra powinna uzależnić finansową pomoc od respektowania strategii rozwoju LT. Jeżeli od kilku lat naszą najlepiej rozwijającą się branżą jest sektor hi-tech, to inicjatywy powstające w kręgu tej branży powinny otrzymywać dodatkowe wsparcie, choćby poprzez obniżkę podatków czy dofinansowanie programu budowy mieszkań dla najlepszych fachowców wabionych z całej Polski a nawet z Unii Europejskiej.

Nowa Sól, wykorzystując wabik specjalnej strefy ekonomicznej, zaczyna przyciągać inwestycje z branży motoryzacyjnej. Miasto powoli pokonuje swoje problemy. Nowosolskie ożywienie gospodarcze wsparte budową drugiej nitki drogi S3 szybko dotrze do Zielonej Góry. Warto zatem, aby Zielona Góra już teraz zaczęła aktywnie i mądrze wspierać gospodarcze odrodzenie Nowej Soli.

Dla inwestorów najbardziej przekonującym argumentem jest sukces kolegów z branży. Opinia nowosolskiego prezesa Paruszewskiego ma większe znaczenie od nawet najlepszego promocyjnego tekstu i „złotych” obietnic samorządowych urzędników. Warto zatem stworzyć wspólne biuro promocji, aby w sposób spójny promować nasze możliwości poparte przykładami przedsiębiorców, którzy prowadzą firmy w obrębie LT i odnieśli sukces. Dodam przy tym od razu - to Zielona Góra powinna najwięcej łożyć do wspólnego budżetu promocyjnego. Propagując sukcesy Sulechowa i Nowej Soli, automatycznie zapracujemy za własny sukces.

TAKTYKA

Trójmiasto może być zalążkiem czegoś większego. Teren wokół skrzyżowania drogi S3 i A2 w rejonie Jordanowa to jeden z najatrakcyjniejszych terenów inwestycyjnych w Polsce. Rejon ten dzięki przebiegającej tuż obok transeuropejskiej linii kolejowej, dzięki bliskości Berlina i lotniska w Babimoście, jest już teraz jednym z najlepiej skomunikowanych obszarów w tej części Europy. Brak gęstego osadnictwa i niska cena gruntów rolnych sprzyjają wykrojeniu kilkuset hektarów na tzw. „green field” pod inwestycje o europejskim, a nawet światowym znaczeniu.

Ten ogromny teren inwestycyjny położony w bezpośredniej bliskości Świebodzina i Międzyrzecza stworzy zupełnie nową aglomerację, która w naturalny sposób zaciąży ku Lubuskiemu Trójmiastu. Przy odrobinie szczęścia Zielona Góra wciągnie w obszar swego oddziaływania kolejnych 100-150 tys. mieszkańców. Dopiero wtedy uzyskamy realną szansę na skuteczną rywalizację z Wrocławiem i Poznaniem.

Oprac. Piotr Maksymczak

 

 
Debaty o przyszłoœci
Debaty o przyszłoœci