Korowód nienawiści i podziwu Drukuj Email
Redaktor: Jacek Uglik   

Rosjanie odnoszą się do nas tak samo, jak my do nich, czyli coraz bardziej obojętnie. Wiemy o sobie nawzajem coraz mniej, bowiem zarówno w Polsce, jak i w Rosji ludzie zwracają się ku Zachodowi, tam widząc przyszłość.

Jacek Uglik: — Powszechnie znana jest niechęć Fiodora Dostojewskiego do Polaków. Czy ta niechęć to skaza na jego geniuszu, wszak Dostojewski źle mówił również o Francuzach, Niemcach i Żydach?

Prof. dr hab. Lilianna Kiejzik, prodziekan Wydziału Humanistycznego i kierownik Zakładu Filozofii Współczesnej w Instytucie Filozofii Uniwersytetu Zielonogórskiego: — A dlaczego pan mówi, że to jest skaza? Czy wielcy ludzie nie mają prawa do własnych sądów? Weźmy chociażby Rousseau, który mimo tego, że stworzył podstawy teorii wychowania, nie umiał rozmawiać z własnymi dziećmi, więcej - bił je nawet i w końcu oddał do ochronki. Albo Heidegger, którego nazistowskie sympatie są znane, choć w jego przypadku sprawa jest inna, bowiem nazizm zakładał ludobójstwo, a to zasługuje na potępienie bezwarunkowe. Ale chcę przez to powiedzieć, że nie zawsze jest tak, że wielkie dzieła piszą wyłącznie wielcy ludzie, godni szacunku i życiowo mądrzy. Nieraz zdarza się, że wielkie dzieła piszą ludzie "mali", że ich własna postawa jest z gruntu inna od głoszonych teorii. A czy jest to defekt? Proszę zauważyć, że nie rodzimy się z gotowymi poglądami, raczej kształtują się one w nas pod wpływem różnorodnych czynników, są wypadkową indywidualnego wychowania, rodziny, ale i tego, co nazywamy kontekstem kulturowym, epoką. A wracając do Dostojewskiego, przecież jego negatywne sądy o Polakach nie wzięły się znikąd, nie spadły na niego z nieba, były rezultatem jego osobistych doświadczeń, kontaktów z Polakami, które przecież miał, przebywając na zesłaniu oraz formowanych przez długie lata poglądów na temat wyjątkowej roli, jaką ma spełnić naród rosyjski w historii.

Według zgodnej opinii wielu rosyjskich intelektualistów XIX w. był to jedyny naród słowiański chroniący prawdę Chrystusową, naród, któremu Bóg wyznaczył szczególną służbę. Przecież to nie Polska była strażniczką prawdziwej wiary, ale Rosja ze swym prawosławiem. Idea Moskwy - Trzeciego Rzymu sięga XVI w. Nowy wyraz ta idea otrzymała w koncepcjach dziewiętnastowiecznych filozofów - mesjanistów, także Dostojewskiego. Polacy natomiast uzewnętrzniali pierwiastek zachodniego łacinnictwa, czyli wrogi prawosławiu. Za co miał Dostojewski kochać Polaków, przecież nie rozumieli, że tylko w granicach wielkiej Rosji mogą się rozwijać i żyć godnie, żądali niepodległości, oskarżali Rosję o wszystkie grzechy. Dostojewski nie miał za co ich kochać.

Czy Polacy przez dzisiejszych Rosjan również odbierani są jako wyniośli, pyszni, i ostentacyjnie wynoszący się ponad innych?

Mam wielu przyjaciół wśród Rosjan i oni tak nie sądzą, więcej - takie sądy wydają im się śmieszne. Być może jest to wizerunek, który sami formujemy? Być może to my sądzimy, że tak postrzegają nas Rosjanie, ale tak naprawdę oni odnoszą się do nas tak samo, jak my do nich, czyli coraz bardziej obojętnie. Wiemy o sobie nawzajem coraz mniej, bowiem zarówno w Polsce, jak i w Rosji ludzie zwracają się ku Zachodowi, tam widząc przyszłość.

Dostojewski napisał w jednym z listów, że pojednania między Rosjanami a Polakami być nie może, albowiem Polacy uważają Rosjan za barbarzyńców, przy czym sami szczycą się cywilizacją europejską. Coś w tym chyba jest…

Cóż, Dostojewski był świetnym obserwatorem i miał widocznie podstawy do takich sądów. Jest też faktem, że drogi rozwoju obu państw były odrębne. Polska przyjęła chrześcijaństwo z rąk Rzymu, Rosja z Bizancjum, Polska była katolicka, Rosja - prawosławna, inny był język, sztuka, styl życia, wpływy. W Polsce pierwszy uniwersytet powstał w XIV w., w Rosji dopiero w XVIII. Choć należy zauważyć (oczywiście w wielkim uproszczeniu), że początkowo, gdzieś aż do XV w., stosunki pomiędzy Polską i Rusią były, na ogół, przyjazne. Ale wiek XV to okres bardzo intensywnych starań Rzymu o realizację unii Kościoła Wschodniego i Zachodniego. Zawarto ją na soborze we Florencji w 1439 r. po licznych kontrowersjach i sporach. Jednak nie na wiele się to zdało w obliczu upadku Konstantynopola w 1453 r.

Na przyjęcie unii nie zgodzili się książęta ruscy. Ruś była prawosławna i nie chciała żadnej unii, znienawidzono "łacinników". Prawdopodobnie już wtedy zaczęto postrzegać Polaków jako reprezentantów Zachodu, chociaż Słowian. Tendencje te nasiliły się w wiekach późniejszych, gdy pojawiła się koncepcja zjednoczenia Słowian pod berłem cara rosyjskiego, a Polska połączyła się unią z Litwą. Rozpoczęła się epoka nieprzyjaźni, którą pogłębiła wojna o Inflanty w XVI w., a także polska interwencja po śmierci Fiodora, syna Iwana Groźnego, i próby osadzenia na tronie Dymitra Samozwańca. Właściwie od tej pory różnice pomiędzy obu krajami, odwołanie do odrębnych tradycji cywilizacyjnych: językowych i światopoglądowych, tylko się pogłębiły. A wiek XVII to już dla Polski lata postępujących klęsk w kontaktach z Rosją. Polskę zaczęto uważać za zdrajcę słowiańszczyzny, przeciwnika Kościoła prawosławnego, sprzymierzeńca obcokrajowców, którzy zamierzali podeptać rosyjskie tradycje prawosławne.

Wady Polakom wytykał swego czasu Stefan Kisielewski, mówiąc, że punkt honoru Polaka sprowadza się do słów "nie będzie Niemiec pluł nam w twarz". Czyżby problem Polaków na tym polegał, że chcą siebie zawsze widzieć ponad innymi?

To prawda, wydaje się nam, że jesteśmy wyjątkowi, ale mam wrażenie, że tylko nam się tak wydaje. Gdzieś dwa lata temu, gdy przygotowywałam się do wyjazdu do Moskwy na konferencję o wzajemnych uprzedzeniach pomiędzy Polakami i Rosjanami, przejrzałam kilkaset stron internetowych, na których znalazłam wypowiedzi Rosjan o Polakach. Pamiętam rezultaty badań mieszkańców Petersburga (nazywanego stolicą kulturalną Rosji) prowadzone przez Agencję Komunikacji Marketingowej "Marko", opublikowane w gazecie "Petersburski czas pik" (Nr 20 (226) 15-21 maja 2002 r.).

W kontekście pana pytania warto przytoczyć dane o cechach typowych Polaków widzianych oczami Rosjan. Za przebiegłych uznało nas 7,5% respondentów, za praktycznych i gospodarnych - 7,4%, za wesołych i otwartych - 6,2%, za dobrodusznych - 5,9%, za interesujących - 5,2%, za handlarzy - 4,9%, za pracowitych - 4,2%, natomiast za dumnych i wyniosłych - tylko 3,4% i ta cecha, tzn. duma i wyniosłość, pojawiła się na końcu. Ale interesujące jest co innego. Otóż prawie 65% Rosjan nie potrafiło wskazać żadnej cechy, która charakteryzowałaby Polaków. Świadczy to o tym, o czym mówiłam na początku, że Rosjanie wiedzą o nas coraz mniej, po prostu się nami nie interesują. Według tych samych badań do dziesiątki najbardziej znanych Polaków zaliczono Wojciecha Jaruzelskiego, Andrzeja Wajdę, Aleksandra Kwaśniewskiego, Barbarę Brylską, ale już na Jana Pawła II wskazało mniej niż 1% respondentów. Możemy wyciągnąć jeszcze jeden wniosek. Rosjan bardziej interesuje ich własna kultura i religia, a nie sąsiadów.

Czy na nieprzyjazne relacje między Polakami i Rosjanami wpływ mają stereotypy, przez pryzmat których wzajemnie siebie oglądamy i oceniamy?

Oczywiście, opinie, które panu właśnie przedstawiłam, o tym świadczą. Stereotypy, czy raczej stereotypowe postrzeganie innych narodów, powstają dlatego, bo z reguły lepiej myślimy o sobie, a nie o innych, mamy też często wobec innych jakieś kompleksy. Stereotypy dotyczą przeważnie sąsiadów, gdyż z nimi jest nam się łatwiej porównywać, niż z narodami żyjącymi daleko, są bliżej nas, a więc znamy ich lepiej i głębiej. Na pewno zawierają jakąś cząstkę prawdy, gdyż nic przecież nie powstaje na pustym miejscu i w pustej przestrzeni, na odwrót - mają one swe źródła w naszych zachowaniach i sposobie życia. Ale dotyczy to nie tylko Polaków, także Niemców, Rosjan czy Czechów. Rzeczywiście siebie nie znamy, pokutuje tu także historia, ale o tym już mówiłam.

Krzywdzące, moim zdaniem, a zarazem wzmagające niechęć Polaków do Rosjan i odwrotnie jest nachalne uogólnianie konkretnych kwestii w mediach. Przykład: Rosjanie mordują Czeczenów albo Pyszni Polacy…

Sfera mediów i instytucji oficjalnych: politycznych, kulturalnych i biznesowych - odwołuje się często do historii, do funkcjonującego od dawna uproszczonego obrazu Polaków jako narzędzia zachodnich wrogów Rosji, jakoby broniących europejskiej cywilizacji przed despotycznym imperium. Właśnie takie uproszczone postrzeganie Polski i Rosji pokutuje w mediach. To prawda, że w historii wiele było różnorodnych punktów widzenia relacji polsko-rosyjskich. Najgorsze, że pozostały one w sferze tego, co nazywamy zinstytucjonalizowaną świadomością. I tu tkwi źródło pewnych powierzchownych, niedobrych stereotypów, odwołujących się wybiórczo do faktów z historii obu państw. Myślę, że to jest obszar zasługujący na naprawę i tu widziałabym wielką rolę mediów.

Jak sprawić, byśmy dojrzeli w sobie ludzi, różnych a przez to pięknych, jak mówił Zbigniew Herbert?

Na pewno potrzebne jest współdziałanie wielu osób, na różnych płaszczyznach i w różnych wymiarach. Jeden człowiek temu nie podoła. Każdy może pracować w swojej sferze. Ja przybliżam studentom rosyjską filozofię. Na tym się znam i robię to najlepiej, jak potrafię. Przekładam ważne dla rosyjskiej kultury teksty filozoficzne na język polski, piszę artykuły, książki. Mam nadzieję, że będę to robić jeszcze przez długie lata. A czy to pomoże komuś wyzbyć się negatywnego stereotypu? Taką mam nadzieję.

Spędziła Pani wiele lat w Rosji, zna Rosjan, proszę na zakończenie opowiedzieć, jaki to jest kraj, gdy ogląda się go własnymi oczami?

Nie chciałabym powtarzać banałów. Na pewno jest to kraj o wielu obliczach, w którym można się zakochać, ale który można też znienawidzić. Kraj o wielkiej, pięknej kulturze i nierzadko zasługującej na potępienie polityce. W Rosji spotkało mnie wiele dobrego, ale też i wiele złego. Nie chciałabym tego wartościować. Powiedziałam panu na początku, że mam wielu przyjaciół wśród Rosjan, często też z nimi dyskutuję, także oskarżam. Wtedy (czasami) mam wrażenie, że to nie my jesteśmy dumni i pyszni, ale właśnie Rosjanie. Zdarza się, że obrażają się na mnie, gdy krytykuję ich kraj, wskazując na postawy, których ja nie akceptuję. Nie przeszkadza im to jednak natychmiast krytykować Polaków za indolencję, brak wiedzy o Rosji, brak tolerancji. Być może wszystkim nam potrzeba więcej spolegliwości? Chyba tak, życzę tego sobie i Rosjanom.

Dziękuję.

 
Debaty o przyszłoœci
Debaty o przyszłoœci